Służba rodzica

Służba rodzica wobec dziecka

Łagodność nie jest słabością, to siła ducha.”

Papież Franciszek

Narodziny dziecka przynoszą ze sobą ogromna zmianę – dla rodzica, dla rodziny, dla społeczeństwa. Odpowiedzialność, która spoczywa na matce i ojcu jest ogromna. Wszak to właśnie oni pierwsi wprowadzają dziecko w życie, uczą, pokazują drogę. Rodzicielstwo to niesamowite wyzwanie przynoszące ogromną radość i satysfakcję, ale też wyzwanie pełne zakrętów i nierzadko trudów.

Rodzicielstwo to służba dziecku. Służba, która zaczyna się od momentu powołania dziecka na świat. Służba trwająca bardzo długo. Służba, która podejmujemy codziennie, bez przerwy. Czy jest to służba trudna – owszem. Przy pierwszym dziecku jest to niczym stąpanie po omacku, tym bardziej trudne, że w wielu wypadkach decyzje rodziców są wystawiane na krytykę, podważane, i nieustannie porównywane z doświadczeniami innych. Służba dziecku jest służbą, która powinna nosić miano bezinteresownej. Jeżeli zaakceptujemy ją w takiej formie, będzie łatwiejsza by ją ponieść. Co najważniejsze – służba ta w swoich fundamentach ma miłość. I to dzięki niej – pięknej, czystej miłości matki, ojca i dziecka odróżnia się od codziennej, „zwykłej” pracy.

O rodzicielstwie można myśleć na wiele sposobów.

Jako o obowiązku – lecz obowiązek może nosić znamiona zajęcia przykrego, takiego które musimy wykonywać niezależnie od ochoty. A rodzicielstwo nie jest przecież przykre. Opiekowanie, wsparcie dziecka – to nie jest coś o czym myśli się i wykonuje z przymusem.

Jako o przygodzie – lecz przygoda to, coś co może mieć znamiona ryzykanctwa, narażania siebie. W rodzicielstwie staramy się zminimalizować niebezpieczeństwa, które czyhają na nasze dziecko. Ponadto – przygoda to wydarzenie, które się kończy. A czy można mówić o końcu rodzicielstwa?

Jako o powołaniu – w tym kontekście służba rodzica z podwalinami miłości, moim zdaniem, wpisuje się bardzo trafnie. Przy czym jako mama dwójki dzieci (i trzeciego dziecka w drodze) przyznam, że wg mnie powołanie często odnajduje się już po pojawieniu dziecka. W moim przekonaniu niesamowicie wspiera na tym etapie poród – gdy pomaga się przyjść dziecku na świat (i nie mówię tu tylko o kobiecie, ale i o ojcu, który towarzyszy w czasie porodu). Jest to czas tak niesamowicie mistyczny i pełen treści! A moment, gdy dziecko pojawia się na świeci, ufnie lgnie do nas, to prawdziwy akcelerator powołania do rodzicielstwa.

Służba rodzica: Jak wesprzeć ducha i pomóc sobie na rodzicielskiej ścieżce?

  1. Oby dane mi było być na służbie dzisiaj.”

    Bardzo pomocne w rozpoczęciu każdego dnia jest wypowiedzenie na głos lub w myślach powyższego zdania, tuż po przebudzeniu. Dla mnie przyniosło to o tyle różnicę, że dostrzegłam, że faktycznie każdy dzień jest dla mnie okazją do wypełnienia tego swoistego życzenia. W kontekście dzieci – bardzo zmieniło to perspektywę: z obowiązku, czy też swojego rodzaju przymusu, na coś co jest moim życzeniem i pragnieniem.

  2. Widzenie dobrego w złym a złego w dobrym

    To początkowo wydaje się trudna praktyką. Wszak – doszukiwanie się czegoś złego w dobrych zdarzeniach zakrawa o chęć niszczenia szczęścia. Prawda jest jednak taka, że po pewnym czasie tej praktyki, da się zauważyć, że to co nas spotyka np. złego, nie jest złośliwością wszechświata. Jest zupełnie zwyczajną rzeczą, tak jak i coś dobrego. Na wszystko można spojrzeć z dwóch stron. O wiele spokojniej podchodzi się wtedy do rzeczywistości. A rzeczywistość z dziećmi bogata jest w różne, często uciążliwe drobnostki. O ile łatwiej zrozumieć zaistniały stan rzeczy – gdy praktykuje się powyższą zasadę.

  3. Łagodność nie jest słabością

    Dzieci są małe. Mają nikłe doświadczenie. Bardzo często potrzebują naszego wsparcia. Często jednak u rodzica przychodzi chęć bycia surowym, gromowładnym, egzekwującym… Myślę, że nie tędy droga. Dzieci są chętne do pracy i bardzo pojętne. Jednak gdy pojawia się moment histerii, płaczu, to właśnie łagodność jest tym co działa. Warto zapamiętać – łagodność to nie jest przejaw naszej słabości. Przeciwnie – łagodność dowodzi naszej siły ducha.

Lista nie jest skończona. Być może macie swoje przemyślenia w tej kwestii. Zapraszam do dyskusji.

Zapisz się na jogowe "depesze".

Uwielbiam pisać listy, i jeśli tylko chcesz - będę wysyłać je do Ciebie. Wpisz poniżej swój adres e-mail. Dzięki temu będę mogła wysyłać do Ciebie mój newsletter.