Jak pokochać siebie

Dziś Walentynki!

Być może masz przesyt serduszek wylewających się ze swojego komputera. A może nie. Ja traktuję to święto z takim przymrużeniem oka. Poza tym, myślę, że każda okazja jest dobra, aby wysłać w świat pozytywne uczucie, miłość, dobro, ciepło, uśmiech. Jak dla mnie Walentynki – mogłyby być codziennie. Święty Walenty miał również, wg legendy, moc uzdrawiania. Uzdrawianie zawsze było w kręgu moich zainteresowań, tym bardziej to święto jest mi bliskie. A zdaje się, że wg kalendarza chińskiego 14 luty to początek wiosny – tym bardziej – przychylnie spoglądam na Walentynki.

Jak pokochać siebie?

Dziś o sercu. A dokładniej miłości do siebie. Czasem w nas jej brak. Brak we mnie. Ciągle coś widzimy w sobie niedoskonałego: a to wygląd nie ten, a to wiek nie ten, a to uważamy się za beztalencia, ciągle coś sobie zarzucamy i wyrzucamy. Myślę, że jednak jeśli prawdziwie chcemy kochać innych to warto, aby najpierw w pełni zaakceptować i pokochać siebie. Z tej prawdziwej miłości do siebie – pokochanie i zaakceptowanie innych bez oceniania, chęci zmiany drugiej osoby, czy wyszukiwania błędów będzie całkowicie naturalne i proste.

W te walentynki spróbuj sięgnąć w głąb siebie i poczuć to prawdziwe piękne uczucie do całej swojej osoby: do ciała, do oddechu, do umysłu. Utul każdą cząstkę siebie. Być może, gdy na co dzień spoglądasz w lustro zarzucasz sobie to czy tamto. Najtrudniej zaakceptować nam własną osobę w pełni, ale Ty jako cała Ty jesteś cudem. Każda cząstka Ciebie wyraża Twoją historię. Ukochaj siebie w całości. Poczuj spełnienie będąc sobą w tym miejscu, w którym jesteś. Nie oznacza to, że już nie możesz się zmieniać. Ale niech na starcie do zmian i rozwoju będzie pełna akceptacja, wsparcie i miłość.

Ja, gdy zaczynam zbyt mocno najeżdżać na samą siebie i czuję, że potrzebuję utulić swoją osobę: siadam do medytacji. Już to – samo w sobie mi pomaga. Bo medytacja to docenienie siebie i podarowanie sobie czasu, który poświęcasz tylko swojej osobie. Tak jak poświęcasz ukochanemu przyjacielowi, gdy prosi o pomoc. To bardzo, bardzo ważne! Ja, w praktyce wykonuję wtedy medytację miłującej dobroci. Ta medytacja może być bardzo rozbudowana, ale w chwilach, gdy potrzebuję utulić siebie, skupiam się tylko na pracy z moją osoba. Jak?

Medytacja miłującej dobroci (do siebie)

Usiądź do medytacji. Zamknij oczy, i poświęć chwilkę czasu by skierować uwagę do swojego wnętrza. Gdy poczujesz, że jesteś gotowa – przejdź do praktyki.
W praktyce miłującej dobroci powtarzamy w myślach życzenie:

na wdechu – „obym miała się dobrze”,

a na wydechu – „oby spotykało mnie wszystko, co najlepsze”.

Kontynuujemy te pracę przez kilka – kilkanaście minut. Ważne, by nie powtarzać tego tylko mechanicznie, ale by faktycznie czuć w sobie to życzenie. Nie tyle wyobrażać, co właśnie czuć.
Gdy zakończysz tę pracę, pozostań jeszcze chwilkę w ciszy pozwalając sobie na zanurzenie we wszelkich odczuciach, które pojawiają się po tej praktyce.

Zachęcam do dzielenia się swoimi doświadczeniami z praktyki jogi, medytacji 🙂 Będzie mi miło – jak napiszesz kilka słów od siebie w komentarzu do tego postu pod spodem!

Pozdrawiam ciepło!

Zapisz się na jogowe "depesze".

Uwielbiam pisać listy, i jeśli tylko chcesz - będę wysyłać je do Ciebie. Wpisz poniżej swój adres e-mail. Dzięki temu będę mogła wysyłać do Ciebie mój newsletter.