W ostatnim czasie moje zdrowie podupadło. Przyznam się Wam szczerze – najzwyczajniej w świecie przesadziłam: przesadziłam w ilości działań, planów, marzeń, i przeliczyłam siły na zamiary. Zaliczyłam końcówkę roku z ciągiem niedomagań, przeziębieniem, zapaleniem zatok, oskrzeli i ucha. Dramat, no!

I tak pomiędzy jednym siąkaniem a drugim, pomyślałam że napiszę post o tym jak terapia jogą pomaga przy przeziębieniu. Uważam, że nazbyt często powtarza się w tym temacie niepełne, pobieżne informacje Podaje asany, które nie dla wszystkich są wskazane i mogą przynieść więcej szkody niż pożytku

Przeziębienia każdy zna

Przeziębienie to choroba wirusowa górnych dróg oddechowych. Typowe objawy przeziębienia to katar, kaszel, stan podgorączkowy Choroba trwa zwykle od 7 dni do 3 tygodni. Zarażenie następuje drogą kropelkową i pierwsze objawy pojawiają się już w kilkanaście godzin od narażenia na wirusy.

Joga na przeziębienie

Terapia jogą może pomóc w leczeniu przeziębienia. Stosunkowo często pada pytanie – czy są asany na przeziębienie. Owszem są, ale pamiętajmy, że żadna asana nie zadziała jak tabletka – terapia joga będzie procesem. I to nie zwalczającym chorobotwórcze drobnoustroje, a raczej pomagającą mobilizacji ciała do zwalczenia choroby.

Warto mieć na uwadze, że na proces terapeutyczny i jego sukces wpływa szereg czynników: nasza ogólna kondycja, odżywienie, stres, zmęczenie. Z resztą – na każde leczenie to ma wpływ. Ale z racji tego, że joga w tym wypadku ma nas zmobilizować, to nie można tych czynników zbagatelizować.

Joga w leczeniu przeziębiania może pomóc na różnych etapach rozwoju choroby. Niezależnie od etapu pamiętajmy o tym, co leży u podstawy jogi: uważności i świadomości siebie. Przede wszystkim czujmy, co podpowiada nasze ciało. Jeśli mamy ochotę spać – to nie stawajmy na siłę na macie, tylko dajmy sobie porządnie wypocząć. I w drugą stronę – jak mamy potrzebę ruchu to pójdźmy w tym kierunku dając sobie dawkę łagodnego, ale jednak ruchu. Uwierzmy, że nasze ciała znają odpowiedź jak sobie pomóc.

Ogólna zasada w praktyce na macie w czasie choroby jest taka, że dopóki nie trawi nas gorączka możemy stawać na macie i ćwiczyć.

Ogólna zasada w praktyce na macie w czasie choroby jest taka, że dopóki nie trawi nas gorączka możemy stawać na macie i ćwiczyć. Przeziębienie to choroba, w której gorączka (z reguły) nie występuje. Dlatego możemy sobie pozwolić na ćwiczenie. Jednak przy wzroście temperatury zdecydowanie bym to odradzała. Dlaczego? Gorączką jest sygnałem, że nasze ciało w pełni się mobilizuje do walki. Regulatory temperatury się podkręcają, wzrasta metabolizm, trwa walka z chorobą. To jest czas kiedy powinniśmy leżeć, spać. Każdy wysiłek będzie nas tylko męczył i mało prawdopodobne, że przyniesie dodatnie efekty.

Koncepcja 20 właściwości z ajurwedy– joga na przeziębienie

Każdy z nas nieco się różni. Oczywiście przeziębienie ma ogólnie podobny przebieg u każdej choroby, ale jednak w kontekście rozwoju u jednostki będzie się różnic
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy przeziębieni, czujemy, że ruch pomoże. Stajemy na macie i… I zaczynamy od przyglądnięcia się i wsłuchania, czego nam brakuje. Co czujemy? Zimno, wilgoć, gorąc? Wszystkie te odczucia będą dla nas podpowiedzią, co zostało zaburzone i w która stronę powinna pójść praktyka równoważąca. Bo jeśli czujemy zimno – szukamy rozgrzania, wilgoć – osuszenia, gorąco – tonizacji.

Jogoterapia przeziębienia na wczesnym etapie

Rozwój pełnoobjawowej choroby przeziębieniowej poprzedzają sygnały/symptomy przepowiadające, np. złe samopoczucie, „łamanie w kościach”, bóle mięśniowe, uczucie zimna i rozbicia. To jest ten moment, w którym odpowiednio wcześnie działając – mamy szansę na tyle pobudzić własną odporność organizmu, że choroba nie rozwinie się, albo będzie łagodniejszą w przebiegu. Ale uwaga: ten etap trwa krótko. To naprawdę wąskie okienko, w którym mamy szanse zadziałać.

Co możemy zrobić na tym etapie?

Na bardzo wczesnym etapie przeziębienia mają szansę pomóc wygięcia w tył, otwarcia klatki piersiowej i praktyka skierowana na rozgrzanie, ale co ważne – nie zmęczenie. Sugerowałabym dynamiczną praktykę 20-30 minutową dostosowaną do naszych umiejętności, która będzie zawierać:

  • powitania słońca wykonane spokojnie – nie po to by się zmęczyć, ale rozgrzać i otworzyć ciało. Polecam powitanie słońca z vajrasany, które jest przystępne i spokojne, a z drugiej strony pomaga się rozgrzać, i zawiera również elementy wygięć w tył i otwierających klatkę piersiową.

  • otwarcia klatki piersiowej – asany (nie wszystkie, ale do wyboru w zależności od naszych umiejętności): prasarana, gomukhasana rąk, delikatne odginania w tył (przygotowania do mostka ze stania), urdhva mukha śvanasana – pies z głową górę, ustrasana – pozycja wielbłąda, dvipadapitham, urdhva dhanurasana, makarasana – pozycja krokodyla, vinyasa z dvipadaviparitadandasaną;
Wariant pozycji wielbłąda – ustrasany
pies z głową w górę – urdhva mukha svanasana
Urdhva dhanurasana (mostek)

 

Terapia jogą przeziębienia na etapie, w którym choroba przyjęła pełnię objawów

Na tym etapie trzeba mocno podążać za tym, co podpowiada nam ciało. Choroba może objawiać się bardziej w zmęczeniu i wyczerpaniu, bardziej w zajęciu górnych dróg oskrzelowych i w obrębie głowy. Na pewno nie forsowałabym tu żadnej praktyki. Wśród joginów krąży takie przekonanie, że np. w momencie gdy mamy zajęte zatoki i jamy nosowe powinno się wykonywać pozycje odwrócone. Ja nie zgadzam się z tym stwierdzeniem – jest to mocne uproszczenie i nie zawsze przyniesie dobre skutki. Jeśli choroba mocno rozwija się w obrębie zatok, to pozycje odwrócone – a tu mam na myśli zarówno grupę pozycji odwróconych: stanie na rękach, przedramionach, stanie na głowie i świecę, jak i tych, w których głowa znajduje się nisko (pies z głową w dół, uttanasana, czy inne skłony) mogą zaostrzać stan zapalny, który w tych miejscach się rozwija. A naszym celem nie jest zaognianie stanu zapalnego, raczej jego łagodzenie. Z drugiej strony jeśli problemem jest bardziej zaleganie wydzieliny (najczęściej w toku przebiegu przeziębienia wydzielina zmienia się z rzadkiej na gęstą), to pozycje odwrócone mogą pomóc w eliminacji wydzieliny. Niemniej – ja bym proponowała wykonywanie asan, które są dla nas łatwe do wykonania. Jeśli stanie na głowie, świeca jest wyzwaniem – to na pewno nie proponowałabym ich w trakcie choroby. Większy pożytek przyniesie pozycja relaksacyjna, w której kładziemy się na plecach wzdłuż wałka, pozwalając głowie zwisać swobodnie z wałka. Pies z głową w dół również może przynieść tu pomoc w oczyszczaniu zatok, ale – jak mówiłam powyżej – pod warunkiem, że nie walczymy z pozycją, tylko możemy w niej pobyć stabilnie i wygodnie przez jakiś czas.

Jeśli choroba mocno rozwija się w obrębie zatok, to pozycje odwrócone – a tu mam na myśli zarówno grupę pozycji odwróconych: stanie na rękach, przedramionach, stanie na głowie i świecę, jak i tych, w których głowa znajduje się nisko (pies z głową w dół, uttanasana, czy inne skłony) mogą zaostrzać stan zapalny, który w tych miejscach się rozwija. A naszym celem nie jest zaognianie stanu zapalnego, raczej jego łagodzenie.

W trakcie rozwoju przeziębienia możemy czuć pewne zaleganie flegmy i to nie tylko mam na myśli zaleganie wydzieliny w drogach oddechowych. To zaleganie, pewna stagnacja, ociężałość będzie dotyczyć całego ciała. Dlatego, warto wprowadzać pewne łagodne sekwencje dynamiczne, dobrze by łączyły się z otwieraniem klatki piersiowej, delikatnym wydłużaniem i odginaniem szyi do tyłu, oraz skrętem w obrębie tułowia. Może być to wspominanie wyżej powitanie słońca z klęku (vajrasany). Może być to również sekwencja wykonywana z samasthiti – z otwieraniem ramion i skrętami tułowia.

Terapia jogą w czasie przeziębienia i stymulacja krążenia limfy

Nasz okład odpornościowy przemieszcza się wraz z limfa chłonką. Kwestia chorób może być związana z pewnym zastojem limfy i jej słabym krążeniem. Oczywiście – każdy ruch usprawnia jej przepływ. Stąd praktyka powinna być łagodnie dynamiczna. Warto przetoczyć głowę po czole np. w pozycji dziecka (balasana). Dobrze jest wykonać ekapadaapanasanę i apanasanę. Jeśli to możliwe – warto wykonać łagodne wygięcia w leżeniu na brzuchu (makarasana, salabhasana, bhujangasana). Pomocne będą również łagodne skręty w obrębie brzucha – jeśli mogą być wykonane: jatharaparivartanasana (np. w wersji uproszczonej) czy mariciasana. Nie będzie to tak intensywne przepychanie limfy, jak w przypadku działania osteopaty czy fizjoterapeuty, jednakże będzie mieć miejsce, a to ma znaczenie.

 

Podsumowując, jak warto praktykować na macie w czasie przeziębienia?

  1. Praktykuj łagodnie dynamicznie. Niech Twoje ciało pozostanie w ruchu – usprawni to przepływ limfy, kluczowej w czasie przebiegu choroby.

  2. Pracuj tak, aby nie czuć zmęczenia. Twoje ciało ma mieć siłę na walkę z chorobą.

  3. Praktykuj łagodne otwarcia klatki piersiowej (lub mocniejsze, jeśli nie są dla Ciebie trudne), aby rozgrzać ciało, pogłębić oddech, i usprawnić funkcje oczyszczające drogi oddechowe.

  4. Wprowadź do praktyki łagodne skręty w obrębie jamy brzusznej.

  5. Jeśli czujesz, że skłony i pozycje odwrócone Ci nie służą – nie wykonuj ich!

  6. Praktykuj zgodnie z tym, co mówi Twoje ciało.

Jak oddychać w czasie przeziębienia?

Uważam to za pytanie bardzo kluczowe z racji ogromnego wpływu jaki oddech ma na nasze ciało. Być może właśnie to jak pracujemy z oddechem może mieć kluczowe wykorzystanie w jogoterapii przeziębienia.

Zatkany nos i joga, pranajama

Przeziębienie to zatkany nos, a zatkany nos uniemożliwia zalecane oddychanie na jodze czyli nosem. Co w takim razie? Rzecz jasna oddychamy ustami, no ale nie byle jak! Nie powinno być ono niedbałe, powietrza nie można nabierać haustem, jak leci. Przede wszystkim będzie to sprzyjać zmęczeniu, obciążeniu serca, nie będzie też również korzystne, bo powietrze zasysane haustem jest dla nas za zimne i zanieczyszczone. W czasie oddychania ustami powinniśmy wciągać powietrze wąskim strumieniem. Można robić to dwojako: albo zwijając usta w dzióbek, albo w rurkę, a dodatkowo spowalniając wciąganie powietrza do płuc.
W czasie przebiegu choroby radziłabym pozwolić oddechowi być swobodnym, czyli zarówno wdech i wydech nabierają się takimi jakimi chcą być i kiedy chcą się nabrać. Nie kontrolujemy oddechu w ten sposób, że wydłużamy go czy skracamy, czy też zatrzymujemy oddech. Uważam, że to działanie wymaga bardzo dużego wysiłku, a jak wspomniałam – praktyka przeziębieniowa winna należeć do łagodnych, spokojnych i niewysiłkowych.
W żaden sposób nie forsujmy oddychania nosem przy katarze oraz opuchniętych zatokach. Jest to bardzo niebezpieczne postępowanie, może doprowadzić do wzrostu ciśnienia w obrębie jam nosa i zatok, przepychanie wydzieliny właśnie do zatok, czy w stronę kanałów słuchowych.

Pranajama w czasie przeziębienia i zapalenia zatok

Z racji zatkania nosa, oraz stanów zapalnych w obrębie zatok pranajamy, w których konieczne jest zachowanie pewnego reżimu oddechowego nie będą wskazane: oddychanie nosem, zatykanie dziurek nosowych. Na pewno zabronione będą pranajamy typu kapalabhati czy bhastrika z powodu intensywnego w czasie ich wykonywania forsowania wydechu czy wdechu i wydechu. Może to spowodować ww, jak również zaostrzyć stany zapalne.

Z pranajam sugerowałabym wykonywanie pranajamy projekcyjnej w wersji pożądanej: czyli właśnie energetyzującej dane miejsce lub przeciwnie ochładzające.

 

Tu link do nagrania pranajamay projekcyjnej od mojego nauczyciela: https://maciejwielobob.pl/2016/12/podcast-medytacja-uwaznosc-5/

W czasie choroby szczególnie wsłuchujmy się w nasze potrzeby. Nie miejmy wyrzutów jeśli pominiemy zaplanowane sesje jogi i się prześpimy. Być może to będzie wyraz naszego największego zaawansowania, którym jest łagodność wobec siebie. I tej łagodności na Wasze ścieżce jogowej z całego serca Wam życzę!